120 lat energetyki na Mazowszu

W rok po Nowym Jorku

     Zaszczytny obowiązek organizacji jubileuszu 120-lecia energetyki na Mazowszu, wziął na siebie Zakład Energetyczny Warszawa - Teren SA (o samej uroczystości piszemy w specjalnej relacji). Nic w tym dziwnego, bowiem pierwszy prąd popłynął nie w Warszawie, ale w podwarszawskich Markach. "Rok po Nowym Jorku, 20 lat przed Warszawą" - w ten opisowy sposób w ZEW - T SA przypominają o początkach energetyki na Mazowszu.

     Wszystko zaczęło się w 1883 roku, gdy przybysze z Anglii - bracia Briggs - założyli w Markach przędzalnię. Nikt pewnie by dziś o tym nie pamiętał, gdyby nie to, że Anglicy najzwyczajniej w świecie zapalili w fabryczce żarówkę. I przeszli do historii właśnie dlatego, że zrobili to jako pierwsi. Oświetlenie elektryczne w przędzalni Briggsów uznawane jest dziś oficjalnie za początek energetyki na Mazowszu.
     W tym miejscu trzeba wspomnieć również o pewnym popołudniu, 1 września 1903 roku, w Warszawie. Otóż w tym dniu, między 15.45 a 15.50, "na 5 minut zajaśniało na stałe u prywatnych abonentów światło elektryczne"... Ale to już początek innej historii, dziś pisanej przez STOEN.
     Wróćmy jeszcze do przędzalni Briggsów, bowiem ci nie zadowolili się jedną żarówką. Przed I wojną światową Anglicy dysponowali już jedną z najnowocześniejszych na Mazowszu elektrowni. Jej moc wynosiła 1565 kW. Pracowała w niej jedna turbina parowa i jedna maszyna parowa - obydwie na węgiel. Elektrownia wytwarzała prąd trójfazowy o napięciu 220V i 500V.
     W ślad za właścicielami mareckiej przędzalni poszli inni mazowieccy przedsiębiorcy. Jeszcze przed końcem XIX w. działalność rozpoczęło wiele małych elektrowni przemysłowych - m.in. w Żyrardowie, Jaktorowie, Rudzie Guzowskiej i Teklinowie. Z początkiem nowego wieku, zaczęły powstawać także elektrownie użyteczności publicznej. Prąd płynął już nie tylko do zakładów produkcyjnych, ale także do domów prywatnych, urzędów oraz na potrzeby oświetlenia ulicznego. W energetycznej awangardzie znalazły się m.in. Konstancin, Otwock, Skolimów i Wołomin. 
     Elektryfikacja Mazowsza na dobre rozkręciła się w połowie lat 20. Do grona miast "z prądem" dołączyły m.in. Pruszków, Mińsk Mazowiecki, Jabłonna, Ostrołęka, Siedlce i Węgrów. 
     W 1936 r. utworzono Zakład Energetyczny Okręgu Podstołecznego (ZEOP), który dwa lata później otrzymał uprawnienia na dostarczanie energii elektrycznej w powiatach warszawskim, radzymińskim, pułtuskim, płońskim i garwolińskim. Tymczasem w Warszawie z powodzeniem działała już Elektrownia Powiślańska. Powstawały nowe wydziały, rozpoczęto też budowę "Domu Administracyjnego Elektrowni". Obecnie znajduje się w nim siedziba zarządu STOEN-u. Warto mu się dobrze przyjrzeć, zwłaszcza, że w 1996 r budynkowi przywrócono dawny, reprezentacyjny wygląd. 
     Dziś, gdy monterzy z zakładów energetycznych korzystają z telefonów komórkowych i land roverów warto przypomnieć, jak radzili sobie ich koledzy kilkadziesiąt lat temu. Dyspozytor trzykrotnie gasił i zapalał oświetlenie uliczne, dając tym samym sygnał pracownikowi pogotowia energetycznego. Ten wsiadał na rower, jechał do najbliższej budki telefonicznej i tam odbierał dyspozycję. System działał niezawodnie!
     Intensywny rozwój mazowieckiej energetyki trwał aż do wybuchu II wojny światowej. W jej wyniku zniszczeniu uległo ok. 70% sieci elektroenergetycznych.
Oficjalna historia powojennej energetyki rozpoczęła się wraz z powstaniem Zakładów Energetycznych Okręgu Warszawskiego. Było to już w listopadzie 1944 roku, gdy na froncie trwały jeszcze zacięte walki. 
     Po wojnie, jako pierwsze, uruchomiono elektrownie w Pruszkowie i na Powiślu. Odbudowa infrastruktury energetycznej nabierała tempa z każdy miesiącem. "Elektryfikacja miast i wsi" stała się przecież wkrótce jednym z głównych haseł propagandowych nowej władzy. W 1947 roku powstaje Centralny Zarząd Energetyki, w 1951 roku Ministerstwo Energetyki oraz 6 okręgowych Zakładów Energetycznych. W styczniu 1953 roku do życia powołany zostaje Zakład Sieci Elektrycznych Warszawa - Teren, który 5 lat później zmienia nazwę na Zakład Energetyczny Warszawa - Teren. W tym samym 1958 roku powstaje również Zakład Energetyczny Warszawa - Miasto.
     W latach 50. elektryfikacja - nieprzypadkowo - kojarzyła się z przymusową kolektywizacją. Nic dziwnego, że w wielu małych miejscowościach panował strach przed przyjazdem energetyków, choć ci starali się nie przypominać kosmitów: teren badali na rowerach, zaś słupy nierzadko przywozili wozami konnymi... Najwięcej nowych sieci i urządzeń powstało w latach 60. i 70. Na gospodarstwo domowe przypadało wówczas po jednym gniazdku elektrycznym i dwa punkty świetlne. W latach 70. w przeciętnym gospodarstwie domowym standardem była żarówka i tzw. "mała siła". (Czy dziś można sobie wyobrazić, czemu będzie służyć energia elektryczna za 100 lat, skoro już teraz zdarzają się klienci, zamawiający moc 60 kW do podgrzania podjazdu w mroźne poranki?)
     Dziś dwie spółki dystrybucyjne: Zakład Energetyczny Warszawa - Teren SA oraz Stoen SA zaopatrują prawie 1,5 mln odbiorców oraz tysiące firm, instytucji i urzędów. 

Ziemowit Fałat
(zdj. ZEW-T SA)